Bajka o chłopcu, który wołał: „Wilk! Wilk!”

Opublikowano: 2009-05-12 o 22:56, autor: ruiz

Tym razem o trendach. Przywykliśmy już do tego, że tytuły materiałów na horyzontalnych portalach często nijak mają się do treści i służą wyłudzeniu od usera kliknięcia, które przekłada się na zyski z reklam rozliczanych w modelu CPM. Ostatnio też coraz częściej na Wykop trafiają różnego rodzaju listy w stylu „10 rzeczy, których nie wiesz o pasożytach zbóż”. Taki artykuł ma 50 razy większe szanse na wykopania niż „Informacje o pasożytach zbóż”, choćby zawierał dokładnie to samo. Podobnie popowa vBeta.pl popełniła ostatnio kilka obśmianych na flakerze list. Ale magia dział, bo statystyczny internauta myśli sobie: „Ktoś dla mnie zebrał rzeczy najważniejsze, ułożył w listę, uporządkował, usystematyzował, pewnie przygotowywał się długo, bo to w końcu magiczna dziesiątka – no nic, tylko brać”.

W obliczu takiego stanu rzeczy przypomina mi się bajka z dzieciństwa, która szła mniej więcej tak (przytaczam z pamięci): Był sobie chłopiec, który pasł owce na wzgórzu. Ponieważ nudziło mu się, biegał do wsi i wołał: „Wilk! Wilk!”. Wtedy cała wieś zbiegała się na pastwisko, ale żadnego wilka nie było. A gdy naprawdę między owcami pojawił się wilk, nikt chłopcu nie uwierzył.

Podobną sytuację mamy w półświatku internetowym: portale horyzontalne i różni ludzi na Wykopie próbują ugrać trochę ruchu albo sensacyjnymi tytułami, albo listami 10 najczęściej wybieranych przekąsek do piwa. I to działa! Pamiętam, jak kilkukrotnie skoczyły mi wejścia z Google Readera, gdy napisałem notkę pt. EAAAA: pora kończyć tę farsę (inna rzecz, że EAAAA to w istocie farsa). Wcale niestara jest sprawa, gdy na Wykop trafiła lista Top 2500 tutoriali do Photoshopa, będąca w rzeczywistości tylko listą innych toplist. Również wygląd głównej strony o2.pl (po prawej) mówi co nieco o trendzie.

Inaczej niż w bajce, czytelnik portali horyzontalnych i wykopowicz bardzo opornie przyjmują do wiadomości, że sensacyjne tytuły i listy rzeczy absolutnie najważniejszych wcale nie są takie sensacyjne i ważne. Gdyby nie lipne sensacje, nie czytałby już w ogóle żadnych. Pamięć jest krótka: „co prawda gazeta.pl coś ostatnio ściemniała, ale jestem na Onecie, więc Ola Szwed na pewno zagrała w pornolu”. Forma listy jest bezpieczna i nie ma szans trafić na długie i nużące bloki tekstu, na ujęcie nietypowe bądź stronnicze, bo to w końcu dziesięć obiektywnie najważniejszych wydarzeń drugiej wojny światowej. I tak się kręci, bo czasem faktycznie wpadnie jakaś sensacja, czasem lista ciekawostek zawiera jakąś nieznaną, a wtedy w niepamięć odchodzą wszystkie ściemy. Portale testują zapewne, jaki procent tytułów można ściemnić, by nie zniechęcić czytelników.

Gdy portale raz nabiorą ochoty na łatwe zwiększanie ruchu, na pewno się nie cofną. Przewiduję, że następnym krokiem, gdy ściemniane tytuły i listy się zużyją, będzie równie ściemniana treść, przykładowo pisane w zaciszu redakcyjnego skryptorium reportaże terenowe z takim malutkim, tycim napisem pod koniec: „Niektóre opisane wydarzenia mogą różnić się od rzeczywistości”. Tabloidyzacja pełną gębą, znaczy.

PS. Jeżeli ktoś jeszcze nie wie, gorąco polecam dowiedzieć się, kto jest ojcem Dzieci Neostrady.

Tagi:

Komentarze

  1. wwwojtek napisał(a):

    Przykre to, acz prawdziwe…

Zostaw komentarz (polityka komentarzy)

XHTML: dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>