BannerSnack: parę złotych oszczędności na grafiku
BannerSnack jest aplikacją internetową, która pozwala tworzyć flashowe bannery. Autorzy chwalą się, że bannery i animacje tworzy się łatwo i bez zdolności programistycznych, a może i ktoś nie zauważy różnicy między bannerem stworzonym przez programistę, a tym stworzonym za pomocą BannerSnack. Nie podzielam tego optymizmu.
Po lewej można zobaczyć, ile taki graficzny lajkonik, jak ja, wycisnął z BannerSnack. Po prawej jeden z bannerów, którymi reklamują stronę autorzy. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to prostota obsługi aplikacji: moje dzieło fukcjonalnie nie różni się od pokazowego bannera: posiada animowany tekst i animowe przejścia – i to w zasadzie wszystko, co można BannerSnackiem zrobić. Drugie, co rzuca się w oczy, to brak polskich znaków, a więc pewnie całej rzeszy innych znaków narodowych. Nie udało mi się ich ani wpisać z klawiatury, ani przekleić. Nie stało się tak z winy kodowania: kiedy próbowałem wkleić literkę „ą”, nie pojawiło się nic.
Edytor jest prosty (i napisany we Flashu, oczywiście). Możemy dodać tekst albo grafikę, ustawić im efekt, z pomocą którego pojawią się lub znikną, opóźnienie ukazania się i zniknięcia elementu i zdefiniować kolejność elementów na stosie. Możemy ustawić długość slajdu, dublować slajdy, wgrywać własne grafiki, obejrzeć podgląd pojedynczego slajdu i całego bannera – i to w zasadzie tyle. Nie można dodać dźwięków i efektów, a edytować efekty poza podstawowymi ustawieniami można dopiero po słonej dopłacie. Aplikacja posiada tylko 11 czcionek, a gotowych bannerów nie można zapisać na dysk. W zasadzie BannerSnack dobry jest do tworzenia pokazów slajdów, a nie do tworzenia bannerów.
W podstawowej wersji aplikacja jest darmowa, ale posiada watermark BannerSnack, co widać na załączonych bannerach. Wersje Premium za $9 miesięcznie lub $49 rocznie to nieco więcej miejsca na własne grafiki, niegotowy jeszcze eksport do plików .swf i dostęp do supportu, chociaż nie wiem, komu by się mógł przydać support przy takiej prostej aplikacji. Wersja Premium Plus to dodatkowo zaawansowana edycja efektów i 150MB więcej za dopłatą w wysokości, bagatela, $100 rocznie.
Za tę cenę BannerSnack daje niewiele, a wersja darmowa to w zasadzie demo i przyda się tylko stronom stojącym na darmowy hostingu, które jakoś przeboleją watermark. Nie nadaje się także do screencastów. Gdy zostanie udostępniony download wykonanych bannerów, to być może $9 za kilkanaście bannerów będzie niezłą propozycją. Na razie, póki bannery są pobierane z serwerów BannerSnack i – jak sądzę – trzeba wykupić usługę na dłuższy okres czasu, by po miesiącu nie pojawił się watermark, jest to propozycja kiepska.
Źródło informacji: KillerStartups.com
Tagi: aplikacje internetowe, flash, wtopy, zagraniczne startupy
Brak komentarzy
Kategoria:
Trackback:
