BeeAtWork: wideoprezentacje przewartościowane
BeeAtWork to platforma pozwalająca pracodawcom i pracownikom na publikację autoprezentacji wideo.
Chaos widzę
Przeglądam ofertę dla pracodawców i jestem skołowany. O ile nie mam wątpliwości, że wideoprezentacja ma dodatni wpływ na wizerunek pracodawcy i pozwala zaprezentować miejsce pracy, o tyle reszta korzyści nie wydaje mi się unikalna dla medium, jakim jest wideo, a jedynie charakterystyczna dla dobrze skonstruowanego przekazu informacyjnego, niezależnie od formy.
Czytamy, że (przepraszam za długi cytat) „Zakładka pracodawcy jest wizytówką firmy, jednak w odróżnieniu od tradycyjnych form prezentacji: przekazuje potencjał Twojej firmy i najważniejsze atuty dla pracownika jak możliwości kształcenia zawodowego, bezpłatna lub dotowana, prywatne opieka medyczna lub wsparcie dla pracujących rodziców (…) ukazuje realne perspektywy kariery w Twojej firmie z uwzględnieniem rozwoju osobistego (…) pozwala w obiektywny sposób poznać kulturę i filozofię Twojej firmy”. Jakoś nie jestem przekonany.
Wśród korzyści z używania BeeAtWork dla firm mamy np. to, że profil pracodawcy „wchodzi w interakcję z kandydatami których szuka (…) skraca czas rekrutacji (…) redukuje koszty rekrutacji”. Wideo to nie interakcja, wideokonferencja – owszem. Dwa pozostałe argumenty pasują raczej do HumanWay, niż do BeeAtWork.
Na najważniejsze pytanie: czy BeeAtWork pomaga kręcić wideo, czy jedynie pozwala je publikować, znalazłem odpowiedź dopiero na samym końcu (no dobra, jest jeszcze po boku, ale tam jej nie poszukałem, spodziewając się nawigacji). Ale owszem, pomaga, ma kilka mobilnych ekip, które przyjadą do firmy i nakręcą co trzeba albo pojadą z firmą zrobić jakiś reportaż. To może być kartą przetargową BeeAtWork, a może nawet stanie się głównym źródłem działalności. Gdyby platforma służyła tylko do publikacji materiałów wideo, niechybnie by przepadła.
Cała autoprezentacja BeeAtWork wypada blado, jest w niej chaos, dużo marketingowej papki i opisy funkcji, których nigdzie nie można znaleźć. Strona jest jeszcze w przygotowaniu. Profile pracodawców startują za paręnaście dni. W dziale wideo znajdziemy zbierane gdzieś po sieci wideo oraz wideo nakręcone przez ekipy BeeAtWork, żadnych autorstwa użytkowników. W aktualnościach znajdziemy przedruki z gazet, z podaniem źródła i autora, ale bez linków zwrotnych. A więc, zamiast zapowiadać swoją obecność na kolejnych targach pracy, można by dopracować stronę, by dawała przykład, jak powinna wyglądać autoprezentacja, skoro na autoprezentacjach BeeAtWork się skupia.
Prognoza
Niby to kuszące, nakręcić jakieś materiały dla pracodawców i pracowników, ale pojęcia takie, jak video CV i employer branding ciągle nie są w Polsce popularne (średnio 400 i 1000 zapytań w Google miesięcznie wg Keyword Tool) i nie wiadomo, czy to, co się za nimi kryje, przyjmie się w Polsce.
Jeśli chodzi o video CV, to dużo można ich znaleźć na YouTubie i to raczej wskazówka dla MyCV.pl, by dołączyć wstawki wideo do utrzymywanych tam wirtualnych CV. Jeśli chodzi o pracodawców, mam wrażenie, że utrzymywanie paru materiałów wideo na własnych serwerach w dowolnie wybranej formie (bo w końcu branding), zamiast polegać na formach dostarczonych przez BeeAtWork, nie będzie żadnym problemem.
I nie wiem, czy to już czas na wideoprezentacje. W listopadzie 2008 r. Zumi wprowadziło kierowaną do przedsiębiorców możliwość publikacji spotów reklamowych i wsparło ją nawet kampanią reklamową. Efekt po czterech miesiącach: całe 130 spotów w serwisie.
Z lekkim wahaniem stawiam na to, że BeeAtWork wtopi.
Tagi: CV, polskie startupy, praca, rekrutacja, wideo, wtopy
Brak komentarzy
Kategoria:
Trackback:
