Dwa startupy tak głupie, że aż warte wspomnienia
Kwiecień się kończy i ma szczęście, oto bowiem natrafiłem dziś na dwa zagraniczne startupy, które wyczerpują miesięczny limit głupich pomysłów.
ArrivedOK.mobi: autowysyłka SMS po przylocie
Po rejestracji numeru telefonu w ArrivedOK.mobi wyświadcza on nam tę przysługę, że wysyła do wybranych osób SMS-a z informacją, że szczęśliwie wylądowaliśmy w miejscu przeznaczenia. Jak to działa od strony technicznej, nie wiem i nie wiem, czy w ogóle zadziała, bo strona poszukuje betatesterów, którzy spełnią ten niewielki wymóg, że do końca maja przemieszczą się gdzieś za granicę samolotem.
Strona chwali się, że w porównaniu z brytyjskim Orange i w sytuacji, gdy klient znajduje się w Singapurze, trzy SMS-y wysłane z ArrivedOK.mobi będą w sumie trzy razy tańsze, niż roaming (aż o funta). Pojawiają się jednak pewne problemy. Po pierwsze, żeby system zadziałał, trzeba włączyć komórkę nie wcześniej, niż 30 minut przez zaplanowaną godziną lądowania. W niektórych miejscach na świecie nie można używać komórki w samolocie, w innych owszem. Z ArrivedOK.mobi już zawsze będzie trzeba mieć telefon wyłączony przez całą drogę. Po drugie, włączenie komórki osiem godzin po planowanej godzinie lądowania skutkuje niedostarczeniem wiadomości. Po trzecie, w ogóle nie wiadomo, czy system zadziała, bo nie sprawdza poprawności numerów, a wymaga wpisania ich w konkretnym formacie. Nieczęsto, ale pomyłka zdarzyć się może i tutaj.
Do tego dochodzą przypadki losowe. Wylądowanie w innym kraju, niż wcześniej zadeklarowany, skutkuje niedostarczeniem wiadomości. To samo w przypadku, gdyby lot nie doszedł do skutku: żadnej informacji dla zadeklarowanych wcześniej odbiorców. A gdyby tak jeszcze przypadkiem zapomnieć o wyłączeniu komórki przed planowanym czasem podróży to – niespodzianka! – system też nikomu niczego nie wyśle. W tym ostatnim przypadku jest o tyle lepiej, że strona posiada wersję mobilną, gdzie można zmienić swoje deklaracje co do lotu. Ale już w powietrzu, gdy nie można włączyć komórki z powodu ArrivedOK.mobi lub przepisów, kaplica.
I czy te wszystkie obostrzenia i możliwe problemy są warte funta oszczędności na roamingu?
Źródło informacji: KillerStartups.com
Dickensurl.com: skracacz URL-i, który skracaczem nie jest
Dickensurl.com jest transformatorem URL-i. Działa tak, jak skracasz, z tym że wydłuża link, dodając do niego wybrany fragment z prozy Karola Dickensa. Wygląda to przykładowo tak. Dłuższy link przekierowuje od razu, krótszy kieruje na zalinkowaną stronę. Żeby było ciekawiej, do każdego URL-a losowany jest cytat z przepastnej bazy aż 50 zgromadzonych. Co komu powie kilka linijek wyjętych z powieści?
Dodatkowo warto wspomnieć, że Dickensurl.com powstał z inspiracji komentarzem na reddit.com sprzed dwóch dni. Wczoraj poczęcie, dziś narodziny, jutro śmierć. Magia Internetu. To dobry przykład na to, że pomysł powinien się odleżeć parę dni lub tygodni, bo inaczej można wypuścić bubel – i nic to, że praca trwała jeden dzień, bo siara pozostaje.
Źródło informacji: KillerStartups.com
Tagi: mobile, wtopy, zagraniczne startupy
Komentarze (2)
Kategoria:
Trackback:

2009-04-30 o 13:30
Nie od dziś wiadomo, że najwięcej kasy zarabia się na glupocie ;).
2009-04-30 o 13:34
Na cudzej, nie na swojej!