Łatwo wyjść ze skorupy?
Tydzień temu na OnStartups.com ukazał się tekst Startup Marketing: Tactical Tips From The Trenches. Wiele było tam powiedziane o obecności w sieci poza swoją stroną. Facebook, LinkedIn, Twitter, StumbleUpon, aktywność na blogach.
No niby tak. Dobry PR-owiec przeszukuje Internet, by nie przegapić okazji do wypowiedzenia się o swojej firmie, ilekroć ktoś o niej wspomni, dobrego frontmena zespołu nie trzeba dwa razy prosić, by uchylił rąbka tajemnicy. Ale żeby tak rozciągnąć aktywność startupu poza jego własną domenę, a potem jeszcze ją animować, to gorzej.
I mam wrażenie, że w Polsce rozmawiać z przedstawicielami startupów, gdy występują w charakterze zawodowym, ma się chęć dopiero wtedy, gdy ich firmy to już dawno nie startupy, a im samym niewielką różnicę zrobi, czy zabiorą głos, czy nie.
Bo oczywiście startupy, jak dzieci, przyszłością narodu są. Ale żeby się tak zatrzymać i wypytać, to rzadko, bo i o co? Jedni w sekrecie trzymają mapę drogową, drudzy zaocznie tracą zainteresowanie nowymi stronami. Przedruk informacji prasowej jest spoko, bo darmowy kontent jest spoko. Wysiłek przy tworzeniu kontentu boli.
A potrzeba istnienia i animowania przecież jest. I skoro pod własnym szyldem nie można tego robić, wynajmuje się szeptanych marketerów, mniej skutecznych, kiepskich w piśmie i klepiących te same formułki w kółko, ale skutecznych ławą. Dalej potępiam takie działania, ale jakby mniej się dziwię.
Dojdzie do tego podejrzliwe spoglądanie na niektóre startupy: „A co, jak im się uda i zaczną się liczyć?” – i zapada głucha cisza. Ogólnie nie lubimy bliźnich, którym się wiedzie. A ja jak na złość lubię i trochę mi takiej głębszej dyskusji o projektach brakuje.
To wszystko to oczywiście nic nowego: stan, a nie proces. Ale ostatnio okropna nuda wśród startupów, w designie i w kontencie.
Tak głośno myślę: może powinienem przepytywać przynajmniej jednych twórców startupu w tygodniu, takich co nie przestraszą się odkrycia kart i będą uprawiać tylko umiarkowaną autopromocję? Często przy okazji informacji prasowych dostaję zapewnienie, że wyznaczona do PR-u osoba chętnie odpowie na wszystkie pytania. I o ile prze recenzjach nie korzystam z przywileju zadawania pytań prawie wcale – bo statystyczny użytkownik albo go nie ma, albo też nie korzysta – to może powinienem pomyśleć nad regularnym wywiadem?
Tagi: polskie startupy, PR, szeptany marketing, zagraniczne startupy
Komentarze (6)
Kategoria:
Trackback:

2009-04-15 o 03:18
witam,
ciekawa opinia. jako wspolwlasciciel startupa (beta startuje w tym tygodniu, delikatna autopromocja;)) zgadzam sie z wieloma Twoimi argumentami. mysle, ze po czesci taka postawa wynika wlasnie z leku przed “a noz nam sie uda, wtedy nas zadziobia”, bo wiadomo, branza w pl to jednak dosc waska grupa osob i, z tego, co widze poki co, charakteryzujaca sie zawiscia lekko powyzej sredniej krajowej.
dalej, wiekszosc osob ma wstret to ujawniania planow (chociaz na ostatnim seedcampie chyba wszyscy pokazali co chca zrobic za pare miesiecy), bo “ktos ukradnie”. tez jestem w stanie to zrozumiec. ta obawa wynika z realnych przeslanek – o ile startup nie jest oparty na absolutnie nowatorskim podejsciu do problemu czy technologii, to skopiowanie (lepsze czy gorsze) nie jest bardzo trudne. sam te obawiam sie dyskutowac o niektorych pomyslach z osobami, ktore poznalem wczoraj. nie zakladam oczywiscie, ze sa sklonne zachowywac sie nieetycznie, ale podchodze do nich nieco ostroznie.
rozumiem, ze z Twojej perspektywy taka sytuacja jest nieco frustrujaca, bo nie ma z kim pogadac. i zgadzam sie, ze wartosciowy content branzowy moze doskonale pomoc firmie w tworzeniu wizerunku “lidera mysli”. problem polega na tym, ze czasem na starcie brak na to czasu. co nie znaczy, ze nie jest to wazne. znam pare osob, ktore prywatnie przy piwie dziela sie bardzo interesujacymi przemysleniami, ale nie maja czasu na publikowanie ich w zadnej formie, bo gonia terminy, nowy projekt, glodne dziatki kwila w rogu, itp.
moze faktycznie prowadzenie regularnych wywiadow jest pomyslem na wyjscie z kociolka. powodzenia.
tomek
2009-04-15 o 15:24
Dzięki za ten głos.
Raczej nie ma kogo posłuchać, niż nie ma z kim pogadać, albo wygląda to średnio. Spotkania branżowe są oczywiście fajne, problem w tym, że one nie docierają do targetu startupów, nie budują relacji z szeregowym klientem. Niektóre nagrania ze spotkań są tylko dla masochistów, a rozmów kuluarowych się nie nagrywa. I user będący w targecie dalej jest zielony.
2009-04-16 o 08:57
Do tego, co powiedział Tomek dodam jeszcze czemu osobiście staram się nie mówić w wywiadach o planach – tak często się zmieniają i tak często nie wychodzą (szczególnie w przypadku startupów), że lepiej nie mówić iż planuje się zrobić funkcję X w czasie Y :)
Za to prywatnie, lub semi-publicznie (fora Profeo / GL) – czemu nie :)
A co do wywiadów na Twoim blogu, ruiz – bądź co bądź nadal będzie to w obrębie TWA. Robione przez startupowców, czytane przez startupowców. Mimo to uważam, że to fajna inicjatywa: lubię czytać wywiady z ludźmi z branży.
Przy okazji też odrobina auto-promocji :) Robię storming.pl, w najbliższą środę będziemy dyskutować właśnie m.in. o wychodzeniu z piaskownicy.
oQuizo – powodzenia przy starcie… oby produkt był tak fajny jak wasze firmowe kubki :)
2009-04-16 o 15:28
Opowieść o planach, a po kilku miesiącach wyjaśnienie, dlaczego 80% nie wypaliło i jak się przez ten czas zmieniły cele projektu, może być wstydliwa dla pomysłodawcy, ale jaką ma wartość dydaktyczną! Przecież pomysłów złych, zbyt kosztownych w implementacji, albo uważanych za świetnych, a dostających fatalny feedback jest o wiele więcej, niż z powodzeniem zrealizowanych. To jest szkoła i mięcho.
Ale fakt, takie wywiady byłyby dyskutowane w gronie TWA. No i blog ma niewielki zasięg. Szkoda, że nie można w sprawie wywiadów ze startupowcami liczyć np. na Dziennik Internautów lub innego tuza.
2009-04-16 o 15:57
czesc,
kiedys mialem nadzieje, ze w pl powstanie cos na ksztalt Wired/TechCrunch/Mashable, ale z oczywistych wzgledow tego nigdy miec (chcialbym sie mylic) nie bedziemy. chcialbym tez, zeby ktos byl w stanie udzielic tak kontrowersyjnych i zmuszajacych do przemyslenia wywiadow jak ten
http://www.techcrunch.com/2009/04/16/interview-with-andrew-keen-at-the-next-web-2009-web-20-is-fcked/
(swieze miesko, szczegolnie fajna koncowka o Twitterze)
Ruiz, ja mysle, ze z tymi wywiadami to jest dobry pomysl, czy wideo czy txt. problem moze byc ze znalezieniem dawcow tresci :) do nich albo ze sklonieniem ich do wypowiedzienia sie publicznie. mam przeczucie, ze to mogloby zdobyc spora popularnosc, szczegolnie, jesli trafialoby poza koleczka wzajemnych adoracji. sprawa warta przemyslenia.
dalej – masz racje, wartosc edukacyjna z analizy plan vs realizacja bylaby duza dla wszystkich, ale znajdz mi 3 osoby, ktore potrafia sie na tyle odseparowac od pomyslu, zeby nie utozsamiac sie personalnie z jego niepowodzeniem:) szczegolnie wsrod ludzi startapowcow, gdzie ja=pomysl:) dlugi temat. jak znam zycie, to wiele osob (incl. me) mialoby problem z przyznaniem sie do szkolnych bledow.
Merlin, ciesze sie, ze kubek sie podoba, mam nadzieje, ze sluzy dobrze:) Serwis mam nadzieje wyruszy w quasiotwartej becie dzisiaj w nocy, dam Ci znac oczywiscie.
pzdr!
tomek
2009-04-16 o 16:26
Już jakiś czas myślę, że zupełnie oddzielna strona tylko z wywiadami z branżą IT to jest niegłupi pomysł, żeby już tak całkiem nie były wywiady traktowane po macoszemu. Mam nawet konkretne dowody, że to by wypaliło, i fajną, wolną domenę w głowie. :)