MyFryzjerzy.pl: bezproblemowe zbliżenie z klientem

Opublikowano: 2009-02-23 o 6:50, autor: ruiz

MyFryzjerzy.pl to serwis społecznościowy dla fryzjerów i kilku zbliżonych im zawodów. Serwis jest brzydki, ale funkcjonalny, w dodatku spełnia postulat z notki „Sprofilowane społecznościówki: ogromny obszar do zagospodarowania” sprzed dwóch dni i jego opis nadaje się na jej kontynuację.

Zacznijmy od zawodów, do których serwis jest kierowany, bo tu i dogodzono, i przedobrzono. Rozumiem fryzjerów, wizażystów, kosmetyczki i stylistów paznokci, logiczne wydają się też konta dla uczniów, stażystów i klientów (te ostatnie, nawet bardzo!). Ale masażyści i tatuażyści?! Skoro masażyści, to czemu nie kręgarze, akupunkturzyści i aromaterapeuci? Wydają mi się być bliżej masażystów, niż fryzjerzy. Natomiast tatuażyści mają swój klimat i nie są raczej zainteresowani współdzieleniem społecznościówki z kosmetyczkami i stylistkami paznokci – bez obrazy absolutnie, ale to inne światy.

Do natychmiastowej poprawy jest strona główna. Znajdziemy tam linki do naszej-klasy.pl, Google, horoskopu, Radia Zet, Pudelka i Allegro.pl. Także newsy powinny z głównej wylecieć, bo jak jest zima, to musi być zimno i strona główna powinna być społecznościowo-aboutowa.

Do wyboru przy zakładaniu konta mamy jego nazwę, imię, nazwisko, województwo, płeć, datę urodzenia itd., czyli typowe dane do targetowania mailingu. Kij tam z nimi, bo dalej jest ciekawiej. Zawodowiec może podać dane nt temat tego, gdzie pracuje, wraz z adresem i telefonem, a to znakomite ułatwienie dla klientów. Klient może przejrzeć profil zawodowca, prace w nim, a potem zadzwonić, umówić się, udać się i kupić usługę. Bez żadnego „wyślij SMS lub zaloguj się, aby poznać szczegóły kontaktu”. Numer GG, login Skype i prywatny telefon też są publiczne. Nie łapię natomiast, po co umożliwiono założenie konta fikcyjnego: albo nikomu się nie przyda, albo przyda się kopiącej dołki konkurencji, albo przyda się klientom, dla których powinny być zapewnione konta anonimowe, a nie fikcyjne.

Profile są brzydkie, ale dość przejrzyste. Powiedziałbym, że wykluwa się tam jakaś koncepcja organizacji elementów strony. Awatary przy komentarzach są absurdalnie duże. Są za to dwie galerie: jedna na swoje zdjęcia, druga na zdjęcia efektów swojej pracy, czyli po prostu portfolio. Wszystkie społecznościowe bajery są na miejscu: znajomi, grupy, prywatne wiadomości, forum, komentarze do profili i blogi. Jest także zaawansowana wyszukiwarka, pozwalająca na wskazanie szukanego specjalisty, województwa, stażu pracy, więc w zasadzie tego, co w profilu można określić skończoną liczbą kombinacji.

MyFryzjerzy.pl nie mają ścisłej konkurencji, chociaż serwisy Fryzjerzy.pl i fotomody.pl mocno zachodzą tematycznie. Fryzjerzy.pl są stroną kierowaną do salonów fryzjerskich, natomiast fotomody.pl do osób związanych z fotografią mody, w tym do fryzjerów i stylistów. Myślę, że konkurencji z fotomody.pl nie należy się spodziewać, bo właściwie nie ma o co konkurować: dla zawodowca dobrze mieć konto na obu serwisach, a przecież nikt nie każe wybierać, banując tych, którzy się rozdwoili. W przypadku kierowanych do salonów fryzjerskich Fryzjerów.pl także nie widzę problemu: trudno oskarżyć pracownika najemnego naganiającego klientów, że działa w sprzeczności z interesem pracodawcy.

Podsumowując: grafika do wymiany, pomysł dobry.

Źródło informacji: startups.pl

Tagi: ,

Komentarze

  1. Nathan napisał(a):

    Uuuu, do FeedMyApp to się nie dostanie z uwagi właśnie na wygląd. No dobrze, pomysł jest – to się liczy :D. Osobiście jednak preferuję konkretne aplikacje nastawione na niszę, niż kolejne serwisy społecznościowe. Wracajac jednak do Fryzjerów – ciężko teraz cokolwiek mówić, trzeba poczekać i zobaczyć jak się to rozkręci.

  2. ruiz napisał(a):

    Co do FeedMyApp, wydaje mi się, że polska wersja trochę za późno startuje, bo bańka łedwazerowa oklapła.

    Też preferuję aplikacje, bo społecznościówek po prostu nie używam.

  3. Nathan napisał(a):

    FeedMyApp nie “startuje” tylko się rozkręca – a to czy banki są czy ich nie ma to nas trochę nie interesuje bowiem problem pozostał wciąż ten sam – są strony i appy Web 2.0 w Polsce, nie ma natomiast dobrej bazy tych stron – oto nasza nisza.

  4. ruiz napisał(a):

    No OK, FeedMyApp nie startuje, a rozkręca się. Przy odrobinie czasu trudno nie rozkręcić tematycznego katalogu stron, a więc nie masz szans, by wyłożyć się na starcie.

    Chciałem zwrócić uwagę na co innego. Są różne metody dokumentowania. Stenotypistka w sądzie dokumentuje na bieżąco, a archeologowie dokumentują po tysiącach lat. W przypadku dynamicznego wszakże Internetu, im bliżej metody stenotypistki, tym lepiej.

    Ale to nie Twoja wina, myślę. Sam FeedMyApp powstał dość późno, a na pomysł rozwoju wersji językowych, wnosząc po stosunku wersji już rozwijanych publicznie i dopiero przygotowywanych (przygotowanie to maks. 2 tygodnie), jeszcze później.

  5. Nathan napisał(a):

    No dokładniej dwa miesiące na wersję, ale to detal :P

Zostaw komentarz (polityka komentarzy)

XHTML: dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>