Polityczny Pitbul od Wprost gryzie jak Pudelek
Wprost dotąd nie zaznaczał zbyt mocno swojej obecności w Internecie. Posiadał internetowe wydanie, bazę Ludzie Wprost, niemrawą InfoTubę i ogólnopolitycznego govera.pl (oraz parę innych stron, niezwiązanych tematycznie z Wprost). Teraz startuje z Pitbulem, plotkarskim blogiem politycznym na wzór Pudelka. Pitbul stoi na (niepodpisanym co prawda) WordPressie i (jednak to autorski CMS: Hitso) wygląda świetnie, za co brawa należą się Autentice.
Portale plotkarskie nie słyną z rzetelności i Pitbul nie zamierza się wyłamywać. Przykładowo to całkiem w stylu Pudelków, by zarzucać komuś, że bloguje „pod publiczkę”, podczas gdy wszystkie portale plotkarskie za jedyny cel obierają sobie nakręcanie statystyk oglądalności. Weźmy też – w ramach oceny rzetelności – zdjęcia tajemniczego adoratora prof. Senyszyn. Nie jest nim nikt inny, jak tylko Mariusz Infulecki, dziennikarz, który od stycznia br. jest szefem Pitbula. Tajemnicza adoracja pochodzi z programu Joker RP, w którym maczał palce Newsweek Polska, więc pewnie głupio było podeprzeć konkurencję. Ale to właśnie Mariusz Infulecki może być tym, który doprowadzi kiepsko rokującego Pitbula do jakiejś popularności.
A Pitbul kiepsko rokuje, bo chyba kiepsko rozpoznał rynek. Pisze np., że „jest pierwszym na polskim rynku medialnym portalem internetowym, który wprost i bez żadnych ogródek komentuje bieżące wydarzenia związane z działalnością i życiem prywatnym polskich polityków” oraz że „daje do myślenia, nie narzuca opinii i nie podaje gotowych rozwiązań”. Czyli pomysł jest mniej więcej taki, aby relacjonować wydarzenia polityczne na niskim poziomie, na którym pozostanie pole do aktywności dla internetowych komentatorów. Niby robią tak wszystkie portale plotkarskie, problem w tym, że internetowi komentatorzy polityczni mogą popuszczać byle gdzie i obojętne im, czy robią to pod wielostronicowy elaborat, czy pod wpis na blogu kolesia, który ma 16 lat i dwumiesięczny staż w partyjnej młodzieżówce. Ale może to i jakaś szansa dla Pitbula: nic niemówiący, krótki news może być dobrą podkładką pod kazania internetowych kaznodziejów. Z drugiej strony: być może niepoważny Pitbul nie będzie licował z ich domniemaną powagą. Trudno wyczuć.
Dwie zasadnicze kwestie odróżniają blog Wprost od innych portali plotkarskich, obie na minus:
Sukces Pitbula będzie uzależniony od tego, na ile uda mu się sciągnąć do siebie ludzi emocjonujących się medialną polityką. To spora grupa, ale myli się Pitbul sądząc, że nikt tej grupie nie dogadza. Blog na pewno nie może liczyć na sobie tylko wiernych czytelników. Być może kopsną się na niego aktywni czytelnicy innych, podobnych miejsc, choćby komentatorzy polityczni Onetu. Z całą pewnością Pitbul nie ma szans na realizację swojego mission statement, ale nie sądzę, by miał taki zamiar: jakiś pic na wodę był w tym miejscu obowiązkowy.
Źródło informacji: shoutbox startups.pl
Tagi: blogi, polityka, polskie startupy
Komentarze (5)
Kategoria:
Trackback:

2009-01-28 o 20:46
Kicz… totalny kicz :-)
2009-01-30 o 00:16
Jedno małe sprostowanie: Pitbul nie jest zbudowany na Wordpressie, lecz na autorskim CMS Hitso (o czym można się dowiedzieć tutaj http://www.autentika.pl/pl/blog/pitbul-pies-na-politykow). ;)
2009-01-30 o 00:30
@Krzysztof Pałka:
Dzięki za sprostowanie, poprawiłem. Do WordPressa podobny jak dwie krople wody. Tym bardziej brawa. :)
2009-01-30 o 02:12
Żeby nie było to słowa “kicz” określiłem gdyż uważam ideę serwisu za naprawdę mało wartościową. Zaznaczam, że interesuje mnie polityka i równie chętnie oglądam Szkiełko ;)
2009-04-02 o 15:31
Wprost sladami wybiorczej, zbradziazyl sie.