Pomysł: płatna konkurencja dla serwisów z pytaniami

Opublikowano: 2009-02-23 o 18:11, autor: ruiz

Dzisiaj pierwszy z serii moich własnych pomysłów: płatna konkurencja dla serwisów z pytaniami, które rosną jak grzyby po deszczu. Pomysł jest wolny i nie zrealizuję go. Można się częstować.

Zarys usługi

Usługa byłaby kierowana przede wszystkim do tych osób, które nie potrafią znaleźć w Google tego, czego szukają. Z moich obserwacji wynika, że jest to całkiem spora grupa osób, bo dobre 60% odpowiedzi na pytania zadawane na pytajkach jest do wygooglania na podstawie informacji, które pytający posiada (nie licząc pytań o to, dlaczego on nie chce ślubu, a ona nie chce dać). Pytania egzystencjalne, wyszukiwanie materiałów na zaliczenia i pytania zbyt trudne byłyby odrzucane (jak – o tym niżej). Dodatkową, lepiej płatną kategorią pytań byłyby pytania o usługi internetowe lub konkretne typy stron, których ktoś potrzebuje, a nie może znaleźć.

Na pytania odpowiadałyby osoby oblatane po Google – takich jest mnóstwo, praca byłaby dorywcza, a płaca, dla wprawnych googlerów, przyzwoita. Dla pytań o usługi lub konkretne typy stron potrzebne byłyby dodatkowo osoby zorientowane w tychże – a więc nieco lepiej opłacane. Być może, dla zwiększenia wiarygodności, profile googlerów należałoby uczynić publicznymi.

Przebieg usługi

  • W pierwszym etapie użytkownik z pomocą formularza kieruje pytanie do serwisu, określając kategorię (jeśli zna) i pozostawiając do siebie kontakt (e-mail, Tlen, GG, chociaż w tym ostatnim przypadku należałoby się porozumieć z GG ze względu na pkt 5 regulaminu). Mógłby także określić trudność pytania, które powinno być jakąś podpowiedzią do wyceny przeprowadzanej przez googlera (o czym niżej).
  • Pytanie wpada do kotła dostępnego dla wszystkich będących akurat on-line googlerów. Jedna osoba rezerwuje pytanie. Warunkiem rezerwacji byłaby konieczność ostatecznego udzielenia odpowiedzi. Kto rezerwowałby, a potem nie odpowiadał lub robił to źle, po paru upomnieniach wypadałby z ekipy. Jeśli nikt nie chciałby wziąć pytania, na podany kontakt wysyłana byłaby informacja o niemożności wykonania usługi wraz z jednym z możliwych powodów: za trudne pytanie, pomoc w zaliczeniu, brak specjalistów, poszukiwanie nielegalnych materiałów – do rozszerzenia w odpowiedzi na to, jakie pytania by spływały. Odhaczaniem pytań jako nieodpowiadalnych zajmowaliby się pro bono bardziej doświadczeni użytkownicy, po konsultacji na IRC-u.
  • Ten, kto zdecydował się odpowiedzieć, pisze odpowiedź, a następnie ją wycenia i instruuje system, aby poinformował pytającego o tym, że odpowiedź jest gotowa. Pytający na podany wcześniej kontakt dostaje powiadomienie wraz z ceną (1,22 PLN, 2,44 PLN, 3,66 PLN, może wyżej), numerem, na który ma wysłać SMS z numerem pytania w treści oraz unikalnym linkiem, w który ma kliknąć, wpisać otrzymany SMS-em zwrotnym kod aktywacyjny i dostać odpowiedź. Tu usługa powinna się skończyć. Co do wyceny SMS-ów googlerzy też by się między sobą dogadali, a za wysoko się ceniących sprowadzili na ziemię.
  • Podział zysków

    Dla googlerów przewidywane byłoby wynagrodzenie w modelu revenue sharing. Myślę, ze 50% ceny SMS-a netto byłoby rozsądną, górną granicą, a więc przykładowo z SMS-a za 2,44 PLN: 44 gr idą dla państwa za dokładnie nic, 1 PLN dla googlera za odpowiedź, 70-80 gr dla operatora numeru SMS, a 20-30 gr dla właściciela strony za udostępnienie platformy.

    Problemy

  • Co zrobić, jeśli odpowiedź okaże się bezużyteczna? W jaki sposób dać gwarancję? Być może rozwiązaniem byłoby odsiewanie nieprecyzyjnych pytań na wstępie i zapis w regulaminie, że usługa jest zakończona wraz z otrzymaniem odpowiedzi i nie podlega reklamacji – do czego UKE przyczepiłby się niewątpliwie. Druga opcja: po wpisaniu kodu aktywacyjnego zadane jest pytanie, czy odpowiedź zadowala pytającego. Jeśli nie, udostępnione jest gratisowe pytanie doprecyzowujące. To zmotywowałoby by googlerów, chociaż na pytających oszołomów i sępów niewiele poradziło.
  • Użytkownik mógłby zadać pytanie asekuracyjnie, przy okazji szukania odpowiedzi na własną rękę i na darmowych serwisach. Gdyby znalazł wcześniej, praca googlera poszłaby na marne.
  • Dopiero 250 pytań przy średniej marży właściciela na poziomie 20 gr daje przyzwoite 50 PLN dziennie. Nie jest to serwis, dzięki któremu można zarobić pierwszy milion, a i jest trochę roboty przy rozliczaniu się z googlerami. Myślę, ze właściciel nie mógłby puścić usługi samopas i musiałby bywać na IRC-u.
  • W związku z darmową i liczną konkurencją, usługa mogłaby być kompletnym niewypałem. Być może zaproszenie dla googlerów byłoby zasadne dopiero w momencie, gdyby sam autor nie wyrabiał z odpowiedziami lub stwierdził, że pojawiające się pytania wykraczają poza jego kompetencje.
  • Co państwo sądzą o tym pomyśle?

    Tagi:

    Komentarze

    1. blazej/koral napisał(a):

      już kilka lat temu oglądałem program w TV
      uczniowie w australijskich szkołach maja przedmiot “szukanie w google” nie moglem uwierzyć ze można zrobić osobny przedmiot na ten temat ale już teraz wiem o co chodzi

      jak MEN to u nas wprowadzi to po pomyśle ale znając naszych polityków to pomysł ma świetlana przyszłość

    2. ruiz napisał(a):

      W MEN nie wierzę. Nauka praktycznych umiejętności ma u jego planistów niski priorytet. Ale jest to jakiś trop, bo jedna, druga, trzecia za prywatne środki zorganizowana kampania społeczna nt obsługi Google i mogłoby to usłudze podciąć skrzydła. Nie widzę jednak nikogo, komu mogłoby zależeć, by ludzie efektywniej korzystali z Google.

    3. Dondario napisał(a):

      …ale to juz bylo- answers.google !! Na dodatek dobrych kilka lat temu. Mnie rowniez pomysl ten wydawal sie bardzo fajny ale google widocznie doszlo do innych wnioskow i projekt zostal porzucony – serwis nadal dziala, ale nie mozna juz zadawac pytan.

    4. ruiz napisał(a):

      No właśnie, kilka lat temu. Warunki trochę się zmieniły i proponuję tutaj konkurencję dla całkiem udanych stron (Zapytaj! zadebiutowało w grudniu w Megapanelu). Zresztą, tam gdzie Google Answers zaczynało cenę pytania, ja bym dawno skończył, więc to inna liga.

    5. L1n0 napisał(a):

      Pomysl jest dobry, poniewaz wiele jest osob ktore nie potrafia szukac na googlach czy innych wyszukiwarkach.
      Zwlaszcza studenci byli by stalymi klientami poniewaz np ci zaocznni czy dziewczyny maja jakies prezentacje do zrobienia, czy notatki i nie potrafia znalezc tego co potrzebne bo padaja ofiara linkow sponosorowanych i koemrcyjnych, np szukaja pospolitego hasla a pierwsza strona google preznetuje mu sklepy i produkty handlowe zamiast rzetelnej informacji na dany temat.

    6. [...] odpowiedź przysyłana jest bez dodatkowych opłat. Usługa jest dostępna całą dobę. W lutym pisałem o pomyśle na podobną stronę z przeznaczeniem dla desktopów. Ciao!71321 poszło dalej – i bardzo dobrze. Metoda płatności i [...]

    Zostaw komentarz (polityka komentarzy)

    XHTML: dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>