Sejmometr: test woli do kontroli obywatelskiej nad legislaturą

Opublikowano: 2009-06-06 o 1:49, autor: ruiz

Sejmometr jest serwisem umożliwiającym użytkownikom komentowanie prac organów ustawodawczych. Każda nowa ustawa i każda zmiana ustawy (a tych jest zdecydowana większość) może być tutaj dyskutowana. Brakowało mi podobnego projektu internetowego, a jednocześnie mam wrażenie, że ewentualny jego fail może ukazać niezaprzeczalnie i boleśnie kilka cech dyskusji politycznej w polskiej sieci.

Jak to działa

Na stronie mamy dwa główne działy. Pierwszy dotyczy ustaw i zmian w ustawach. Można je filtrować przez kategorię (finanse, administracja itd.), partię lub klub poselski oraz status (przed I czytaniem, po I czytaniu, uchwalone itd.). Drugi dział to posłowie. Można ich filtrować przez województwo, z którego kandydowali, partię, wiek i fakt kandydowania do Parlamentru Europejskiego. W obu przypadkach filtry są całkiem sensowne i pokazują, że wyszukiwanie zaawansowane nie oznacza, że należy dać możliwość przefiltrowania przez wszystkie posiadane dane. Dodatkowo obie główne kategorie można wyświetlać w kilku wybranych kolejnościach (alfabetycznie, liczba komentarzy itd.).

Na podstronach ustaw widać cały przebieg prac nad projektami, jest też naturalnie tekst ustawy. Są też dwa dodatkowe widżety: podobne ustawy i inne projekty tego samego autora. Te drugie są w porządku, ale w podobnych ustawach wyskakują te same, tylko umieszczone w bazie z okazji innego etapu prac, i widżet staje się przez to bezużyteczny.

I posłów, i ustawy można komentować. Komentarzy na razie nie ma żadnych – i na tym opis funkcjonalności skończę.

Czy to zaskoczy

Wydaje mi się, że istnieje potrzeba skomentowania nie tylko ustaw wstępnie przemielonych przez media lub wyciągniętych z Sejmu przez dyżurnych różnych opcji politycznych. Że istnieje całkiem pokaźna grupa osób zainteresowana dyskutowaniem bardzo konkretnych rozwiązań, na co dzień wprowadzanych do polskiego prawa. I że dyskusja może wyjść poza fora zdeklarowane poglądowo oraz te ogólne, do obrzucania się gównem (nawiasem mówiąc, żeby w kogoś rzucić gównem, to trzeba je wziąć do rączki i się ubrudzić…).

Jednocześnie, gdy patrzę na Sejmometr, to jakoś mi przykro. Oto bowiem w całej krasie widać, jaką smutną i nudną robotę ma poseł, jakie beznadziejnie niepotrzebne sterty makulatury produkują z dnia na dzień ustawodawcy, na ile ustawy i zmiany w ustawach potrafią utknąć w legislacyjnym młynie, w końcu – jakie bzdety politycy chcą regulować i jakie mętne jest prawo i proces jego zmiany (tu dodać akapit, tu usunąć, zamiast pokazać zwykły diff). To dobre, widoczne potwierdzenie powtarzanego przez gospodarczych liberałów powiedzonka, że zadaniem ustawodawcy jest uchwalanie kolejnych ustaw, ale – broń Boże – nie ostatecznie uchwalenie czegoś, bo nie byłby już dłużej potrzebny.

Kibicuję Sejmometrowi, ale odrobinę nie dowierzam, że znajdą się twardziele gotowi dzień w dzień te głupoty czytać, a potem jeszcze coś sensownego o nich napisać. Bo chociaż drobiazgowość kolejnych ustaw powstrzymałaby może święte oburzenie na istnienie politycznego przeciwnika, to może się okazać zbyt duża, by nie odpychać, ujawniając jednocześnie prawdziwe zainteresowania internetowych aktywistów politycznych. Może się okazać, że złe prawo, to owszem, mamy, ale jak zapytać: „A gdzie żeś był, jak to rok temu przeszło u prezydenta?” to robi się pusto. I że obywatelska kontrola nad legislaturą to fikcja rodem z poradnika dobrotliwego socjaldemokraty.

Źródło informacji: e-mail

Tagi: , ,

Zostaw komentarz (polityka komentarzy)

XHTML: dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>