Sprofilowane społecznościówki: ogromny obszar do zagospodarowania

Opublikowano: 2009-02-21 o 16:50, autor: ruiz

Sukces naszej-klasy.pl i Fotki.pl jest nie do powtórzenia. Bad luck. Wszyscy jednak próbują (Xol-live.pl, Stodolnia.pl, zWidzenia.pl), zaprzęgając do tego celu mniej lub bardziej wymyślne prognozy nt tego, co tak właściwie ludzi łączy. Otóż: wszystkich ludzi nie łączy nic. nasza-klasa.pl posiada +11 mln kont, a Fotka.pl +7 mln kont. Ilość realnych użytkowników wg Megapanelu (dane za listopad 2008 r.) jest mniejsza: odpowiednio 8.455.210 i 3 326 008 dla całej grupy Fotka.pl, a ilość aktywnie zaspokajających swoje potrzeby z pomocą obu stron – według mnie – jeszcze mniejsza. Umówmy się więc, że nie ma takiej potrzeby, która łączyłaby wszystkich ludzi.

Ale im mniejszą grupę weźmiemy na cel, tym łatwiej skonkretyzować jej potrzeby. Oto ciągle niezagospodarowane pole do popisu: sprofilowane społecznościówki lub, jak kto woli, vortale społecznościowe.

Aby odpowiedzieć na pytanie, czy warto robić społecznościówkę dla konkretnej grupy docelowej (zawodowej, hobbystów lub innej), trzeba rozważyć następujące kwestie:

  • Czy istniejące już społecznościówki zaspokajają potrzeby grupy? Przykładowo społecznościówka dla kierowców zawodowych będzie potrzebowała integracji z Mapami Google, aby userzy mogli zaznaczać trasy, na jakich się poruszają, albo miejsca, gdzie nocują, albo drogi, które polecają, a które odradzają (mobilny dostęp obowiązkowy). Przedstawiciele pewnych zawodów będą się świetnie czuli na GoldenLine itp. (marketerzy, pijarowcy, freelancerzy), dla jeszcze kolejnych grupa i forum na dużym portalu będą wystarczające (właściciele magli, kiosków, pizzerii i innych niezwiązanych z rynkiem wysokich technologii biznesów).
  • Społecznościówki dla niektórych grup zawodowych nie mają szans ze względu na niską wycenę rynkową pracy i związane z tym przekonanie, że nie jest ta praca powodem do dumy. Niskopłatna praca niewymagająca kwalifikacji jest w krótszym lub dłuższym okresie traktowana jako przejściowa, a to niemal tak, jakby robić społecznościówkę dla pracowników sezonowych. Przykładowo: pracownicy super- i hipermarketów, fast-foodów lub magazynów. Podobnie z zainteresowaniami. Fetyszyści lub ludzie działający poza granicami obowiązującego prawa, np. palacze marihuany, nie zechcą się jawnie uspołeczniać (mogą skrycie na hyperreal.info).
  • Trzeba liczyć się z tym, że dodatkowe ficzery to dodatkowa praca przy implementacji, a bez nich o sukcesie można pomarzyć. Społecznościówka sprofilowana w odróżnieniu od ogólnej musi przede wszystkim odpowiadać na potrzeby grupy docelowej, a dopiero w drugiej kolejności na potrzeby socjalne, chociaż też musi. Niektóre ficzery mogą być proste, jak oddzielna galerie dla userów i ich zwierząt, inne czasochłonne, np. zbudowanie dla przedsiębiorców systemu, który informowałby ich na podstawie ogólnie dostępnych BIP-ów o zmianach przepisów, które ich dotyczą. Ficzery takie są kartą przetargową startupu. Te najlepsze mogą się nawet stać oddzielnymi narzędziami.
  • Ale gdy już tworzymy fajne narzędzie, można się przez chwile zastanowić, czy nie jest zbyt fajne, by obciążać je społecznościówką, bo może lepiej stworzyć dobre narzędzie z opcjami społecznościowymi w tle, niż społecznościówkę z zajebistym narzędziem na pokładzie.
  • Niektóre przeżycia integrują bardziej, niż inne. Nie chciałbym uprawiać jarmarcznej psychologii, niemniej będą to na pewno: ciężką praca (górnicy, strażacy), traumatyczne przeżycia (chociaż zarabianie na społecznościówce dla osób ze schorzeniami nowotworowymi to jak dla mnie rzecz do poważnego przemyślenia), sporty ekstremalne i inne wspólne ekstremalne doświadczenia (wycieczki zagraniczne, wyścigi samochodowe, mecze). No i alkohol. Już widzę te grupy Pijących Na Otwarty Przełyk i Rzygających Do Cudzych Wanien.
  • Z chęcią wymiany doświadczeń zawodowych może być różnie (bo konkurencja), w dodatku forum musi do tego nie wystarczać. W grę wchodzą wszelkie ciężkie materiały, którym można użyczyć serwera, np. PDF-y PPS-y i ich producenci, np. nauczyciele (jest tylko społecznościówka dla nauczycieli nauczania przedszkolnego, dla całej reszty nie ma!). A jak wymiana doświadczeń, to i kolekcjonerstwo, bo sprofilowana społecznościówka jest świetną okazją do prezentacji zbiorów, o co powinien zadbać odpowiedni ficzer.
  • Trzeba pamiętać o dostosowaniu profili użytkowników. Jeśli w obszarze branży, do której kierujemy społecznościówkę, działa kilka zawodów, każdemu z nich trzeba dostosować profil. Ktoś może działać w dwóch czy trzech zawodach jednocześnie i trzeba mu udostępnić możliwość prezentacji danych dotyczących jego wszystkich specjalności.
  • Trzeba wczuć się w swojego potencjalnego użytkownika, jeśli samemu się nim nie jest. Gdy robi się społecznościówkę dla sadowników, wycieczka do sadu, na targ albo na zjazd sadowników nie będzie wcale głupim pomysłem.
  • Społecznościówki dla niektórzy, wąskich grup mogą liczyć na popularność jedynie z racji tego, że ktoś tę grupę zauważył i dopieścił. Im mniejsza grupa, tym większa szansa, że grupa poczuje się dopieszczona i tłumnie tam ściągnie. Ale im mniejsza grupa, tym mniejsza szansa na przyzwoitą monetyzację.
  • No i trzeba jakiś model biznesowy wybrać, ale to już temat na oddzielny wpis.
  • PS. Już po napisaniu tej notki znalazłem wpis „Raport o sieciach społecznościowych: czas na dorosłych, czas na nisze” na blogu breathing in fumes. Jeśli do kogoś przemawiają liczby – polecam.

    Tagi:

    Komentarze

    1. Nathan napisał(a):

      zarabianie na społecznościówce dla osób ze schorzeniami nowotworowymi to jak dla mnie rzecz do poważnego przemyślenia

      Jak to mówią – w biznesie nie ma sentymentów, a takie rzeczy trochę głupio mówić na przykład pracownikom koncernów farmaceutycznych :P. Zaś wracając do tematu przewodniego – ogólnie rzecz biorąc nie tyle sprofilowane społecznościówki, co sprofilowane serwisy i aplikacje są obszarem do zagospodarowania, na którym można zarobić…

    2. ruiz napisał(a):

      Good point z tymi koncernami farmaceutycznymi. Chociaż marże, jakie nakładają niekiedy, są sporo zawyżone przez różne monopole związane z patentami, co prowadzi mnie do pytania następującego: „Czy na społecznościówce dla chorych na nowotwory wypada zarabiać mniej, niż na dowolnej innej?” No nie, bo niby czemu? Chociaż taki serwis społecznościowy stworzony w ramach brandingu nie byłby głupim pomysłem.

      Ogólnie rzecz biorąc, gdzieś tam jest granica, za którą lepiej zbudować dobre narzędzie ze społecznościówką w tle, niż społecznościówkę z narzędziem w tle. Ciekawe tylko gdzie…

    3. [...] im zawodów. Serwis jest brzydki, ale funkcjonalny, w dodatku spełnia postulat z notki „Sprofilowane społecznościówki: ogromny obszar do zagospodarowania” sprzed dwóch dni i jego opis nadaje się na jej kontynuację. Zacznijmy od zawodów, do [...]

    4. [...] to serwis społecznościowy dla żeglarzy. Jak na sprofilowaną społecznościówkę przystało, zawiera specyficzne ficzery, znajdziemy tam też wszystkie oprócz forum [...]

    Zostaw komentarz (polityka komentarzy)

    XHTML: dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>