Sprzedajka: tanie spełnianie cudzych marzeń

Opublikowano: 2009-02-13 o 8:47, autor: ruiz

Z opisem Sprzedajki wstrzymałem się chwilę, by była jakaś promocja rozruchowa. Teraz się skończyła, znam cenę uczestnictwa w zabawie i mogę swobodnie pisać. Wstęp jest przydługawy, ale i serwis nietypowy, dlatego opisu funkcjonowania nie streściłem do jednego akapitu.

Zasada działania i wrażenia z rejestracji

Sprzedajka daje możliwość dodawania zachcianek, które zrealizuje za prawie darmo (1,22 PLN plus koszty przesyłki) i które muszą kosztować od 1,22 PLN do 150 PLN brutto. Zachcianka żyje w serwisie 14 dni i w tym czasie zbiera punkty od użytkowników. Gdy w dniu zakończenia żywota będzie miała najwięcej punktów ze wszystkich zachcianek, zostanie zrealizowana (regulamin przewiduje też realizację więcej niż jednej zachcianki dziennie – jak się strona rozkręci, najpewniej). Jeśli zachcianka nie uzbiera punktów – licznik jest zerowany i zachcianka dostaje kolejnych 14 dni życia. I tak do skutku albo usunięcia zachcianki przez użytkownika.

Zarejestrowałem się w serwisie i na start dostałem 50 punktów do wykorzystania na głosowanie (punkty można także wydawać na dodawanie ofert produktów, o czym na końcu). Punkty można dokupić po 1 PLN za 10 sztuk. Dodałem zachciankę, bo przydałby mi się pojemniejszy PenDrive. Pomyślałem, że nie mogę na siebie głosować, i muszę ściągnąć z odsieczą przyjaciół, aby też się zarejestrowali i kto wie – może wsiąknęli w serwis, inwestując nieco kasy (pierwsze skojarzenie co do modelu biznesowego). Sprawdziłem jednak i dałem sobie punkcik. Znalazłem się na miejscu 16 wśród 21 zachcianek. Dałem sobie jeszcze 10 i skoczyłem na miejsce 14. Dając sobie 1 pkt wyminąłem pewnie tych użytkowników, którzy nie pomyśleli, że sami sobie mogą dawać punkty (punkty nie są jawne, jedynie pozycja w rankingu). Dając kolejnych 10 dołączyłem do tych, którzy na to wpadli i stało się jasne, że bez pomocy przyjaciół i linków referencyjnych się nie obejdzie. Linków oczywiście nie wysłałem, ale zrozumiałem model biznesowy.

Sukces jest możliwy

Sprzedajka chce promować się poprzez marketing wirusowy, oferując trzy korzyści: 50 pkt na start dla każdego, 10 pkt dla polecającego użytkownika i zrealizowanie zachcianki polecającego w przypadku zrealizowania zachcianki polecanego. Dodatkowo polecany może wydać część lub całość swoich punktów na zachciankę polecającego, o czym wraz z linkiem referencyjnym niechybnie zostanie poinstruowany. Jakiś procent userów, którzy wykorzystają już darmowe punkty, musi zechcieć dołożyć, aby bawić się dalej, bo obecnie to autor strony dokłada 150 PLN dziennie. Gdyby dziennie zarabiał drugie tyle, można by mówić o sukcesie. Co najmniej kilka czynników przemawia za tym, że sukces jest całkiem możliwy.

  • Punkty są tanie. 10 gr to nie taki znów majątek, by odmówić sobie dołożenia się od czyjegoś wymarzonego misia. (Kojarzą mi się nieszczęsne www.moje-nowe-piersi.pl, gdzie zrzutka była organizowana na operacje plastyczne. O ileż lepiej jest Sprzedajka pomyślana.) Dokładając się komuś, poprawiamy sobie samopoczucie.
  • Oferowane korzyści, a także sama atrakcyjna idea serwisu, bo wszakże jest możliwość dostania czegoś za darmo, będą się wiązać z szybkim przyrostem użytkowników. Z początku trzeba im trochę pomóc, aby kolejka chętnych nie wygasła.
  • Gdyby tylko co setny użytkownik dokładał do serwisu 5 PLN miesięcznie, trzeba by 60.000 zarejestrowanych użytkowników. To bardzo ostrożny rachunek. Stawiałbym na trzyprocentowy udział inwestorów w ogólnej populacji, a więc próg opłacalności znajdzie się na poziomie 15.000 zarejestrowanych. Przy założonej metodzie promocji: jak najbardziej do osiągnięcia.
  • Strona daje możliwość kształtowania cudzych wyborów konsumenckich. W ograniczonym zakresie co prawda, ale przekazując punkty na czyjąś książkę o kryptografii można komuś innemu dać do zrozumienia, że czarna gotycka koszula, kosztująca 150 PLN, to kiepski pomysł, bo od zwykłej czarnej koszuli kosztującej 35 PLN różni się tylko falbanką u rękawa.
  • Strona posiada w pełni grywalne demo. Dobry diler daje pierwszą działkę gratis.
  • Warto pochwalić, chociaż nie powinno być warto, bo każdy powinien to mieć zgodnie z Ustawą, że autor strony podaje nazwisko, adres, NIP i REGON. Dwa startupy, o których pisałem – Bidus.pl i Giełda Gwiazd – obracające pieniędzmi użytkowników, wykazały się tutaj zasadniczym brakiem i oba dalej nie uzupełniły danych.
  • Problemy

  • Jak sobie poradzić z dziećmi Neostrady, które potrafią kasować ciasteczka i będą nabijać swoje zachcianki darmowymi punktami otrzymywanymi przy zakładaniu kolejnych kont?
  • Zachciankami mogą być również aukcje na Allegro, które kończą się np. za dwa dni.
  • Gdy dodałem mój PenDrive, jeden z awatarów przy innej zachciance, gdzie poprzednio był jakiś samochód-zabawka, zmienił się na awatar PenDrive’a.
  • Naprawdę dłuższą chwilę się zastanawiałem, jak działa Sprzedajka. W przypadku takich nietypowych serwisów link do podstrony „Jak to działa?” powinien walić po oczach.
  • Po co podawać województwo przy logowaniu? Adres wysyłki podaje się później, oddzielnie.
  • Nazwa strony kojarzy się z dajką lub kimś sprzedajnym.
  • Sprzedajka oferuje współpracę dla partnerów biznesowych. Dodanie jednego produktu jako oferty, z której mogą korzystać użytkownicy przy wybieraniu zachcianki, kosztuje 25 PLN, a czas publikacji oferty to 14 dni. Uważam tę propozycję za kompletnie nieatrakcyjną (por. MarketCafe.pl: wydatki sprzedawców większe od oszczędności) i pomijam ją w recenzji.
  • Zwycięzcą jest…

    Zaryzykuję trochę, chociaż dużo mniej od autora serwisu, i zaliczę Sprzedajkę do hitów. Kciuków nie trzymam, bo przewiduję, że strona pchnięta do przodu odrobiną reklamy ruszy i zacznie zarabiać.

    Źródło informacji: startups.pl

    Tagi: , ,

    Zostaw komentarz (polityka komentarzy)

    XHTML: dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>