Sprzedajka: tanie spełnianie cudzych marzeń
Z opisem Sprzedajki wstrzymałem się chwilę, by była jakaś promocja rozruchowa. Teraz się skończyła, znam cenę uczestnictwa w zabawie i mogę swobodnie pisać. Wstęp jest przydługawy, ale i serwis nietypowy, dlatego opisu funkcjonowania nie streściłem do jednego akapitu.
Zasada działania i wrażenia z rejestracji
Sprzedajka daje możliwość dodawania zachcianek, które zrealizuje za prawie darmo (1,22 PLN plus koszty przesyłki) i które muszą kosztować od 1,22 PLN do 150 PLN brutto. Zachcianka żyje w serwisie 14 dni i w tym czasie zbiera punkty od użytkowników. Gdy w dniu zakończenia żywota będzie miała najwięcej punktów ze wszystkich zachcianek, zostanie zrealizowana (regulamin przewiduje też realizację więcej niż jednej zachcianki dziennie – jak się strona rozkręci, najpewniej). Jeśli zachcianka nie uzbiera punktów – licznik jest zerowany i zachcianka dostaje kolejnych 14 dni życia. I tak do skutku albo usunięcia zachcianki przez użytkownika.
Zarejestrowałem się w serwisie i na start dostałem 50 punktów do wykorzystania na głosowanie (punkty można także wydawać na dodawanie ofert produktów, o czym na końcu). Punkty można dokupić po 1 PLN za 10 sztuk. Dodałem zachciankę, bo przydałby mi się pojemniejszy PenDrive. Pomyślałem, że nie mogę na siebie głosować, i muszę ściągnąć z odsieczą przyjaciół, aby też się zarejestrowali i kto wie – może wsiąknęli w serwis, inwestując nieco kasy (pierwsze skojarzenie co do modelu biznesowego). Sprawdziłem jednak i dałem sobie punkcik. Znalazłem się na miejscu 16 wśród 21 zachcianek. Dałem sobie jeszcze 10 i skoczyłem na miejsce 14. Dając sobie 1 pkt wyminąłem pewnie tych użytkowników, którzy nie pomyśleli, że sami sobie mogą dawać punkty (punkty nie są jawne, jedynie pozycja w rankingu). Dając kolejnych 10 dołączyłem do tych, którzy na to wpadli i stało się jasne, że bez pomocy przyjaciół i linków referencyjnych się nie obejdzie. Linków oczywiście nie wysłałem, ale zrozumiałem model biznesowy.
Sukces jest możliwy
Sprzedajka chce promować się poprzez marketing wirusowy, oferując trzy korzyści: 50 pkt na start dla każdego, 10 pkt dla polecającego użytkownika i zrealizowanie zachcianki polecającego w przypadku zrealizowania zachcianki polecanego. Dodatkowo polecany może wydać część lub całość swoich punktów na zachciankę polecającego, o czym wraz z linkiem referencyjnym niechybnie zostanie poinstruowany. Jakiś procent userów, którzy wykorzystają już darmowe punkty, musi zechcieć dołożyć, aby bawić się dalej, bo obecnie to autor strony dokłada 150 PLN dziennie. Gdyby dziennie zarabiał drugie tyle, można by mówić o sukcesie. Co najmniej kilka czynników przemawia za tym, że sukces jest całkiem możliwy.
Problemy
Zwycięzcą jest…
Zaryzykuję trochę, chociaż dużo mniej od autora serwisu, i zaliczę Sprzedajkę do hitów. Kciuków nie trzymam, bo przewiduję, że strona pchnięta do przodu odrobiną reklamy ruszy i zacznie zarabiać.
Źródło informacji: startups.pl
Tagi: hity, polskie startupy, social shopping
Brak komentarzy
Kategoria:
Trackback:
