Wielkie litery w tekstowych elementach interfejsu strony
Przez ostatnie kilka dni pomagam przy kustomizacji WordPressa dla niekomercyjnego vortalu. W trakcie niemal wszędzie, gdzie się dało, tj. w nagłówkach sidebaru, a navbarze, w stopce, w nazwach tagów, pozamieniałem wielkie litery rozpoczynające nazwę elementu na małe. Niby drobnostka.
Zajrzałem dzisiaj na startup Moje-demo.pl. Przeglądałem i czytałem nagłówki różnych elementów: „Ostatnie Filmy”, „Losowe Kanały”, „Ostatnie Tagi”, „Grupy Ostatnio Dodane”, „Oglądaj Filmy”, „Z Obrazkiem”, a nawet, w formularzu rejestracji: „Nazwa Użytkownika” i „Potwierdź Hasło”. Niby też drobnostka.
PWN jest w tej kwestii jednoznaczny: „W zgodzie z zasadami ortograficznymi umieszcza się wielką literę na początku nagłówków, tytułów książek itp.” Wynikałoby z tego, że obie tendencje są błędne. Nazwy nagłówków elementów stron powinny być rozpoczęte wielką literą, a każdy następny wyraz powinien być rozpoczęty małą literą.
Rozpoczynanie wielką literą każdego wyrazu w nagłówku elementu ma dwie zasadnicze cechy. Pierwsza jest pozytywna: wielkie litery przyciągają wzrok, co widać dobrze w reklamach w jednostkach AdSense. Druga jest negatywna: wielkie litery męczą wzrok. Jesteśmy przyzwyczajeni do czytania tekstu, w którym na ogół wyrazy rozpoczynane są małą literą. Rozpoczynanie niektórych wielką to anomalia, która burzy rytm tekstu.
W reklamie tekstowej liczy się czas. Mamy tylko chwilę, by zainteresować użytkownika, więc krzyczymy wielkimi literami lub robimy szlaczki. Natomiast elementem strony nie ma potrzeby nikogo szczególnie interesować. Element jest stały, nie można go nie zauważyć i będzie mniej więcej zawsze w mniej więcej tym samym miejscu. Nie trzeba przyciągać do niego wzroku, lub ściślej: są na to setki lepszych sposobów. Natomiast wielkie litery będą męczyć zawsze, bo zawsze będą anomalią. Kto czyta czasem blogaska pisanego falą, ten zna ból przestawienia się tam i z powrotem.
Inny powód, który, jak mi się zdaje, popycha do użycia kilku wielkich liter w kilku kolejnych wyrazach w nagłówku, to stworzenie w użytkowniku poczucia wyjątkowości miejsca, w którym się znajduje. Oto, użytkowniku, nie jesteś na zwykłej stronie z materiałami wideo. U nas Oglądasz Filmy. U nas nie ma ostatnio dodanych grup, są Grupy Ostatnio Dodane, a każda na wagę złota i Twojego Cennego Czasu. To poczucie wyjątkowości, w miarę użytkowania strony, zaciera się. Widżet z ostatnio dodanymi komentarzami staje dobrze znanym raportem z aktywności komentatorów, a nie Kuźnią Erudytów. Interfejs strony powszednieje, a wielkie litery zostają i nachalnie przypominają, że mógłby jednak tego nie robić.
Jeszcze inny powód to ortografia języka angielskiego. Choćby na TechCrunch znajdziemy „Latest Video Comments” i „Actively Discussed Posts”. Nie jest to chyba świadoma inspiracja, raczej skutek napatrzenia się na anglojęzyczne strony.
Podsumowując: maksymalnie jedna wielka litera w nagłówku stałego elementu strony. A najlepiej mała. Ta nie zwraca na siebie uwagi i nie męczy wzroku, zaocznie przyjmując, że użytkownik zostanie na stronie na dłużej. A o to w końcu chodzi.
Tagi: typografia, usability
Komentarze (6)
Kategoria:
Trackback:

2009-03-26 o 08:08
W ostateczności można to tłumaczyć w prostszy sposób, mianowicie trendem w designie :P
2009-03-26 o 18:26
Ale trend też trzeba czymś wytłumaczyć. :)
2009-03-27 o 16:11
Większość startup-owców to analfabeci używający FF. Do tego mają przekonanie że tworzą coś wyjątkowego, niezwykłego co ocali świat – stąd duże literki.
2009-03-29 o 23:45
He, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Właśnie przed chwilą znalazłem na sugesterze.pl stronę Jak Zarobić w Internecie?, a tam, uwaga: text-transform:capitalize; w widgecie z ostatnimi komentarzami. :)
2009-05-07 o 14:21
Dobrze napisany artykuł, ale jednak… jak nie chcę być dlużej na stronie, to wolę duże litery, bo szukam tylko tego co mi potrzebne i koniec. A poza tym, słowniki pwn ok, ale… np mnie mdli jak widze strony tego typu: http://web4you.com.pl/ i co mnie przeraża? to brak wyrazistości strony, oko lata po tym i dopiero sie męczy, głownie na to wpływają te reklamy zamieszczane “gdzie tylko sie da”. A poza tym strony rozwalające się w przeglądarkach innych niż explorer (czyli jak uzywam opery, to co druga strona jest rozjechana). Zamiast więc o wielkich literach, które czasem ulatwiają, to może o pamiętaniu o innych nie tylko explorer i firefox, ale tez i opera np? Np ten blog, tytuł artykułu w mojej wyszukiwarce ma smiesznie wyjustowany nagłówek. ale, ale to jest kolejne czepianie się. pozdrawiam i oby więcej takich artykułów, jednak zastosowanie z przymróżeniem oka (bo nie lubie jak ktos mi pierdzi motorem pod oknem, ale ten ktoś lubi tam jeździć) – tylko skala problemu sie liczy;)
2009-05-07 o 15:07
Założyłbym się, że jest wręcz odwrotnie. Wielkie litery są dobre na krótką metę, a przy dłuższym użytkowaniu sprawdzają się małe. Chciałem nawet zaproponować rozwiązanie takie, by niezalogowany użytkownikom wrzucić do arkusza text-transform:capitalize, a zalogowanym text-transform:lowercase, ale ugryzłem się w język.
web4you.com.pl – faktycznie, piękność to nie jest. Aż dziw, że ma PR5.
Używam Opery jako dodatkowej przeglądarki obok Firefoksa i nie czuję, żeby się więcej stron rozpadało. Ot tylko webdwazerowych, zaokrąglonych rogów nie uświadczysz.
Pomyślę nad tym justowaniem.