www.moje-nowe-piersi.pl: niekończąca się zbiórka na chirurga
www.moje-nowe-piersi.pl to strona, na której kobiety niezadowolone ze swojego biustu mogą przeprowadzić zbiórkę środków na operację plastyczną. Strona dopiero nieśmiało startuje i nie ma jeszcze dość zawartości, by o niej napisać, napiszę więc o samym pomyśle w zderzeniu z polskimi realiami.
Pierwowzorem strony był amerykański serwis MyFreeImplants.com, na którym skupię się najpierw. Serwis był szeroko komentowany w tamtejszych mediach, a i został zauważony w rodzimych (WP.pl, gazeta.pl). Chyba nie dało to zbyt wiele, bo popularność MyFreeImplants.com spada.
MyFreeImplants.com oferuje kobietom, które założyły profil na stronie, otrzymywanie dwóch rodzajów wpłat od sponsorów: dotację (kasa leci na konto kobiety i tyle) lub opłatę za interakcję. W ramach opłaty za interakcję można wysyłać wiadomości, czatować lub poprosić (request) o wykonane na zamówienie zdjęcie lub wideo. Na tym polu www.moje-nowe-piersi.pl mają się kiepsko: oferują tylko opłatę za możliwość wysyłania wiadomości, „niemej” dotacji nie można przekazać, a jak wynika z wywiadów z użytkowniczkami MyFreeImplants.com, zdecydowana większość uzbieranych przez nie pieniędzy pochodzi z dotacji. (Być może, że te dotacje były w części opłatami za zdjęcia lub wideo wykonane na indywidualne zamówienie.)
Na dzień 1 stycznia 2009 r. tylko 323 kobiety zarejestrowane na MyFreeImplants.com zebrały potrzebną kwotę, chociaż zarejestrowanych było ponad 100.000 (wnoszę po URL-ach profili userek). Różny jest czas udanej zbiórki. Zaczyna się od miesiąca, kończy na ponad roku. Różny jest też czas spędzany przez kobiety na portalu. Zaczyna się od kilku godzin tygodniowo, kończy na zaangażowaniu na pełen etat kosztem lub dzięki bezrobociu. Prawdopodobnie tym ładniejszym i milszym paniom bardziej opłaca się aktywność w serwisie, niż praca, ale te brzydsze, zahukane lub nieśmiałe będą się męczyć do śmierci.
www.moje-nowe-piersi.pl, tak jak MyFreeImplants.com, zatrzymują pieniądze zebrane przez userki do czasu osiągnięcia potrzebnej kwoty, następnie opłacają za nie operację. Do rąk żadnych pieniędzy nie dają. Obie strony przewidują też przepadek zgromadzonych środków w wypadku nieaktywności: MyFreeImplants.com na rzecz innych, aktywnych użytkowniczek, www.moje-nowe-piersi.pl na rzecz prowadzącej je firmy.
MyFreeImplants.com z każdego wpłaconego dolara przekazuje na wirtualne konto userki 80¢. www.moje-nowe-piersi.pl wypadają tutaj blado jak śmierć. Z najtańszego, kosztującego 2,44 PLN SMS-a kobieta dostaje 30 gr, czyli tylko 12,29%. Najdroższy SMS wygląda niemal tak samo: kosztuje 23,18 PLN, a kobieta otrzymuje 3 PLN, czyli 12,95%. Faktem jest, że na tak wysoką prowizję wpływają wysokie prowizje za mikropłatności SMS (w granicach 35–45%), ale fakt też, że SMS to nie jedyna metoda płatności w sieci.
Zdecydowana większość pań, które zarejestrują się w polskim serwisie, nigdy nie zbliży się do wymaganej kwoty 11.000 PLN (nawiasem mówiąc, nie wiem skąd taka cena operacji, bo strona nie współpracuje jeszcze z żadnym szpitalem). Panie w końcu się zniechęcą, a po 60 dniach nieaktywności zgromadzone przez nie środki przepadną na rzecz prowadzącej stronę firmy.
Biorąc dodatkowo pod uwagę, że Polska jest mniejszym i biedniejszym od USA krajem, po angielsku mówi znacznie więcej osób, a Amerykanki są mniej pruderyjne od Polek, mogę napisać tylko, że www.moje-nowe-piersi.pl to wtopa: najpewniej nigdy żadna finansowana z pomocą strony operacja nie dojdzie do skutku. Kobiety stracą tylko trochę czasu i nerwów, a sponsorzy nieco pieniędzy.
Źródło informacji: prywatna rozmowa
Tagi: kobiety, polskie startupy, wtopy
1 komentarz
Kategoria:
Trackback:

2009-02-13 o 08:47
[...] by odmówić sobie dołożenia się od czyjegoś wymarzonego misia. (Kojarzą mi się nieszczęsne http://www.moje-nowe-piersi.pl, gdzie zrzutka była organizowana na operacje plastyczne. O ileż lepiej jest Sprzedajka [...]